sobota, 12 maja 2012

Tracąc zmysły


W marcu do naszych kin wszedł film Perfect Sense, którego polski tytuł jest niesamowicie przetłumaczony jako Ostatnia miłość na Ziemi. Ja, tak samo jak zapewne wielu z was zastanawiam się, skąd polscy dystrybutorzy biorą pomysły na alternatywne tytuły?
Po obejrzeniu tego filmu nie potrafię go obiektywnie ocenić. Widzę go, jako metaforę do współczesnego człowieka, który zatraca siebie w społeczeństwie. Tracimy indywidualność, tracimy zmysły. Stajemy się odrętwiali na cudze, ale i coraz częściej swoje uczucia. Cała kultura masowa wykorzystuje to, co jest łatwe do sprzedania. To, co kiedyś było tylko nasze, było tabu. Owszem, dobrze, że zaczęło się mówić o pewnych kwestiach, ale pojawia się wg mojej opinii następujący problem: temat przestaje sprawiać nam trudności w mówieniu o nim, ale przeciętny człowiek przestaje się zastanawiać nad jego sensem. To, co prywatne - widok ciała np. zostaje wyciągnięte na wierzch i pokazywane aż do obrzydzenia, to powoduje nasze odrętwienie. Tępią nam się zmysły, czy metaforycznie zanikają.
Perfect Sense przedstawia jaką tragedią staje się to dla ludzi. Kiedy wszystko zostaje wyciągnięte do sfery publicznej, co zostaje dla miłości, dla tych dwojga ludzi? Kiedy przestaje nas interesować to magiczne okrywanie ciała tej drugiej osoby, a przeistacza się ona w myśl, jak bardzo jest ona podobna do którejś postaci z plakatów/filmów/etc….?
Moja refleksja jest następująca: co zostaje dla miłości, kiedy stracimy wszystkie zmysły? Kiedy stracimy smak i węch i słuch i wzrok a na końcu jeszcze dotyk?
Film? Bardzo dobry. Świetne zdjęcia, kolory i świetnie zbudowana fabuła. Eva Green i  Ewan McGregor są adekwatnie dobranymi aktorami. Ta wypracowana niewinność postaci Ewan’a i buntowniczość Evy sprawiają, że widząc ich w kolejnym (tym) filmie odbiorca zaczyna się wyraźnie z nimi utożsamiać. Niemal razem z nimi przeżywa każdą stratę, gotowy krzyczeć do obrazu, żeby tylko ułatwić im komunikowanie się, ułatwienie tego przeżycia.
Jak bardzo człowiek może być samotny? I jak bardzo może tego uniknąć kiedy jest tylko funkcjonującym ciałem, niemożliwym do komunikowania z drugim, niemożliwym by czegokolwiek doświadczać. Dostrzegam w tym tragedię egzystowania. Coraz częstszą, coraz wyraźniejszą i jakby już wcześniej dostrzeganą przez Chrisa w Into the Wild.
Samotność. Przemoc, rozkosz, strach, miłość.
Bardzo polecam.

1 komentarz:

  1. Tłumaczenie na obce języki tak GENIALNYCH! tytułów powinno być karalne. Kretyn. Idiota. Niech przeprosi.

    OdpowiedzUsuń